Na tej stronie prezentujemy rozważania liturgicznie autorstwa o. Włodzimierza Zatorskiego. Rozważania te są jednocześnie homiliami wygłoszonymi przez założyciela naszej Fundacji na przestrzeni ostatnich lat. Każdego dnia w Wielkim Tygodniu aż do poniedziałku wielkanocnego znajdziesz poniżej odpowiedni komentarz do czytań przypadających na dany dzień.
Wielki Czwartek WP (dwa rozważania)
MSZA WIECZERZY PAŃSKIEJ
Wj 12,1–8.11–14
1 Kor 11,23–26
J 13,1–15
Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem (J 13,15).
Rozpoczynające się Triduum Paschalne stanowi zwieńczenie misji Syna Bożego w „postaci Człowieka”. W nim odsłania się prawda i sens Jego nauczania i wszystkich gestów. Podczas Ostatniej Wieczerzy przekazuje nam ostatnie słowa nauki. Później już niczego do niej nie doda. Pozostawi ją nam, posyłając Ducha Świętego, który ma nas „doprowadzić do całej prawdy”.
Ostatnia Wieczerza rozpoczyna się bardzo wymownym gestem obmycia nóg uczniom.Ma on bardzo bogatą symbolikę. Przede wszystkim ta czynność należała do sługi, a właściwie nawet– do niewolnika. Jezus stawia się podczas Ostatniej Wieczerzy w sytuacji sługi. Jest to wyraz całej postawy Syna Bożego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (Mk 10,45). Jest to wyraźne wskazanie na postać Sługi Jahwe z Księgi Izajasza. Poczynając od tego pierwszego gestu, wszystkie zapowiedzi proroków i samego Jezusa uzyskują w Triduum swoje konkretne wcielenie. Jego orędzie nie jest już jedynie mądrością, ale staje się rzeczywistością. Dlatego też nasza wiara nie odnosi się do myśli, idei, ale do żywej Osoby i jej czynu.
Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7,21).
Chrześcijaństwo jest religią wcielenia nie tylko w tym sensie, że Syn Boży stał się Człowiekiem, ale także w tym, że wiara musi się urzeczywistnić, wypowiedzieć w konkretnym czynie. Podczas Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus wzywa nas: Czyńcie to na moją pamiątkę (1 Kor 11,24). Odnosi się to wpierw do powtarzania Jego gestów właśnie wykonywanych – te gesty przecież streszczały i dopełniały całe Jego dzieło. Czynić to na Jego pamiątkę możemy konsekwentnie jedynie wówczas, gdy sami także będziemy postępowali tak, jak On postępował. Do tego właśnie nas wzywa na koniec dzisiejszej Ewangelii. Gest umycia nóg pokazuje, jak dalece trzeba się uniżyć, zrezygnować z chęci bycia ważnym. Postawa służby wyrastająca z pokory jest podstawą doświadczenia Jego życia, które było jednym wielkim uniżeniem się.
Święty Piotr reaguje zgodnie z naszym myśleniem: jak może Pan umywać nogi słudze!? Ale zasada życia w królestwie Bożym jest zbudowana na zupełnie innej logice: Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (Mt 23,12). Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! (Mk 9,35). Pan Jezus głosił te zdania wcześniej na różne sposoby, ale jak widać, nie docierały one do słuchaczy. Niestety, tak jest i w naszym przypadku, ciągle nie słyszymy tego, co jest tak jasno powiedziane. Stąd potrzeba „wcielenia” słowa wpierw jako przykładu dla nas, a następnie jako osobistego doświadczenia. Każda Eucharystia jest przypomnieniem przykładu i jednocześnie wezwaniem do doświadczenia. Dopiero doświadczenie potrafi zmienić nasze myślenie, wartościowanie i w ten sposób wprowadzić nas w pełnię życia.
Wielki Czwartek jest świętem naszego kapłaństwa, które polega na udziale w Jego kapłaństwie. Nie odnosi się to jedynie do kapłaństwa służebnego, ale i do tak zwanego kapłaństwa powszechnego, o którym najczęściej nie pamiętamy, a może nawet niewiele wiemy. Każdy przez chrzest stał się kapłanem Chrystusa. A Jego kapłaństwo polega na ofierze z siebie samego – z miłości i dla miłości. W tym duchu św. Brat Albert mówił, że „trzeba być dobrym jak chleb, z którego każdy może ukroić tyle, ile mu potrzeba”. Ta sentencja św. Brata Alberta, który nie był wyświęcony na kapłana (!), jest konsekwentnym wnioskiem z Eucharystii właściwie przeżywanej. Stanowi ona syntezę obu wezwań: do wchodzenia w misterium sakramentu – Czyńcie to na moją pamiątkę – i misterium służby – Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Dopiero taka synteza daje pełny udział w Jego Duchu i życiu.
Wielki Czwartek WP
MSZA WIECZERZY PAŃSKIEJ
Wj 12,1–8.11–14
1 Kor 11,23–26
J 13,1–15
Wieczerza Pańska – codziennie ją wspominamy i celebrujemy, a każdy katolik powinien przynajmniej w niedzielę w niej uczestniczyć! Eucharystia, w której ją urzeczywistniamy przez powtarzanie gestów i słów Jezusa, jest, jak pisze św. Paweł głoszeniem śmierci Pana, śmierci które jest ofiarą miłość.
Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie (1 Kor 11,26).
Jest to wstrząsające! Zaraz potem św. Paweł pisze: Kto bowiem spożywa i pije, nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije (1 Kor 11,29). Warto szczególnie dzisiaj zdać sobie sprawę z doniosłości tego misterium, przed którym stajemy. Wydaje się, że przez przyzwyczajenie zapominamy o tej powadze i ogromnej godności tego misterium. Może szczególna sytuacja, w jakiej obecnie jesteśmy, pomoże nam na nowo odkryć godność Eucharystii?! Nie jest ona czymś, co nam się należy ot tak, po prostu. Jest wielkim darem, do którego nie wszyscy mają przystęp, ale tylko ci, którzy są do niej zaproszeni. To jest łaska!
W pierwszym dzisiejszym czytaniu mamy opis pasch, jaką Żydzi spożywali w Egipcie wieczorem tego dnia, kiedy wychodzili z kraju niewoli. Inni – w tym przypadku Egipcjanie – doświadczali w tym czasie tragedii śmierci swoich pierworodnych. Mamy w tym momencie do czynienia z misterium życia i śmierci. Życia dla tych, którzy wyszli w imię Pana Boga, a śmierci dla tych, którzy pogubili się w tym życiu doczesnym. Jednak ten opis jest jedynie obrazem tego, co niesie w sobie tajemnica Eucharystii: Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie (1 Kor 11,26). Ostatecznie przyjdzie przynosząc nam swoje królestwo życia, ale w Eucharystii przychodzi do nas, aby nas swoim życiem karmić przez spożywanie i picie.
W Ewangelii św. Jana, którą dzisiaj czytamy nie ma opisanej konsekracji postaci chleba i wina. Jednak św. Jan wskazuje na coś, co jest niezbędnym warunkiem naszego udziału w Eucharystii.
Jezus widząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (J 13,1).
Potem wstał od wieczerzy i przepasał się prześcieradłem aby obmyć uczniom nogi. Była to posługa niewolnika względem gości zaproszonych przez gospodarza na ucztę. W ten sposób Pan Jezus pokazał naocznie prawdziwość swoich słów wcześniej wypowiedzianych:
Kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.27A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym,28tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu (Mt 20,26–28).
Ten gest jeszcze wzmocnił słowami:
Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem (J 13,15).
Te słowa potem jeszcze Pan Jezus ujął w formie przykazania, w którym zawiera się streszczenie wszystkich przykazań:
Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. (J 13,34).
Tak czynili, jak Ja wam uczyniłem brzmią zupełnie podobnie jak te, jakie nam dał dokonując, jak to nazywamy, konsekracji chleba i wina przemieniając je w swoje Ciało i Krew: Czyńcie to na moją pamiątkę. Te dwa gesty: ofiara miłości do końca, która ostatecznie się dokonała na krzyżu i posługa miłości jak sługa, a właściwie niewolnik, są ze sobą ściśle złączone słowami: to czyńcie.
Aby prawdziwie owocnie spożywać i pić ze stołu eucharystycznego musimy mieć w sobie taką samą postawę Chrystusa: postawę miłości pokornej, jak to nam pokazał. Jest to dla nas obecnie szczególnie ważne w sytuacji, w jakiej jesteśmy. Wielu z nas jest „zamkniętych” w domu z domownikami, czyli najczęściej z rodziną. Mamy więcej czasu na bycie razem, co może czasem męczyć i prowadzić do napięć poprzez pojawiające się lęki, zatroskanie o przyszłość, zmęczenie sobą nawzajem. To często prowadzi do konfliktów, jeżeli to przeżywamy spontanicznie i staramy się odreagować pojawiające się stresy. Natomiast jest to dla nas czas dany przez Boga do ćwiczenia się we wzajemnej miłości, miłości pokornej nastawionej na dobro i służenie drugiemu. W tym kontekście obmywanie nóg uczniom jest wymownym znakiem dla nas, to jest nasza Wieczerza Pańska, na której właśnie mamy się uczyć od Jezusa jego pokornej miłości. Dopiero takie samo usposobienie, takie samo nastawienie i dążenie daje na prawdziwy przystęp do Eucharystii, która zawiera w sobie tę pokorną miłość w ostatecznym wymiarze.
